O grzebaniu w motywacji wewnętrznej

Na szkoleniu, które ostatnio prowadziłem wśród jego uczestników rozgorzała dyskusja nad rolą i znaczeniem tzw. motywacji wewnętrznej. Jedna z uczestniczek prezentowała pogląd, iż nic tak dobrze nie robi na motywację pracownika jak pobudzanie motywacji wewnętrznej poprzez nagradzanie jej z zewnątrz. Fundamentalnie się z tym twierdzeniem nie zgodziłem, co więcej uważam, że ingerencja poprzez system nagród w motywację wewnętrzną - niszczy ją, zaburza, w efekcie doprowadza do jej zaniku.

Opierając się na teorii dysonansu poznawczego można bowiem założyć, że gdy czynność motywowana jest wewnętrznie a jednocześnie jest silnie nagradzana, to motywacja zmienia się na zewnętrzną i dana osoba traci przyjemność czerpaną z tej aktywności, nawet jeśli ją wcześniej bardzo lubiła. Poprzez silne nagradzanie można spowodować, że dana osoba zaczyna spostrzegać swoje działanie jako motywowane tylko zewnętrznie, co prowadzi do utraty przyjemności czerpanej z tego działania.

Jeśli ktoś np. lubi kontakt z ludźmi, jest komunikatywny interpersonalnie, widzi w tym po prostu przyjemność - nie nagradzajmy tego w szczególny sposób. Jego motywowane wewnętrznie “lubienie” ludzi będzie skutkowała lepszym kreowaniem relacji, nawiązywaniem kontaktów (także handlowych) - nagradzając to zewnętrznie popsujemy motywację wewnętrzną i w efekcie, ów ktoś nie będzie czerpał z kontaktów międzyludzkich przyjemności. Stanie się w tym obszarze motywowany zewnętrznie - zaburzy to jego motywację wewnętrzną.

Warto nagradzać, owszem ale konkretne i wymierne efekty tych kontaktów, nie zaś sam ich fakt. Ten bowiem wynika z jego “prywatnej”, wewnętrznej motywacji - grzebanie w niej, ingerencja w nią z zewnątrz tylko wszystko popsuje.

Leave a Comment